2005.09.18



Lipiec 2005


"Fryderyk Chopin" w Gibraltarze

Kapitan zdecydował, że wśród portów, które odwiedzimy, musi być Gibraltar. Dla młodzieży ze Szkoły pod Żaglami będzie to dobra lekcja historii.

Ze Świnoujścia wyszliśmy późno, bo pod sam koniec września, i jak się można było spodziewać, szedł niż za niżem i już na Morzu Północnym wielokrotnie musieliśmy się zrywać w trybie alarmowym do pracy na rejach. Niebezpieczną Zatokę Biskajską obeszliśmy szerokim łukiem, płynąc daleko w Atlantyk. Później były już tylko błękit oceanu, słońce, połowy drapieżnych koryfen i tuńczyków i z każdym dniem mocniejsza opalenizna.
I oto podchodzimy do Gibraltaru. Miasto jarzy się łuną świateł, z Przylądka Europa mruga latarnia, na wychodzącym w morze pasie startowym co raz to lądują i startują samoloty, a w tle majaczy ciemna tajemnicza Skała Gibraltarska. Wieczorem stajemy w północnej części portu przy pirsie, gdzie cumują statki wycieczkowe. To także port wolnocłowy. Sporo jachtów, a formalności są proste. Wystarcza lista załogi.
Na wprost wejścia do portu położona jest Queensway Quay Marina. Nieco dalej, osłonięte od północy pasem startowym, w dobrze ukrytym zakamarku mieszczą się pozostałe dwie: Marina Bay oraz Shepard's Marina. W ich bezpośrednim sąsiedztwie znajduje się urząd celny, gdzie należy dokonać odprawy. Można tu wziąć wodę i paliwo, zakupić mapy, dokonać napraw lub pozostawić jacht na czas nieobecności załogi. Po północnej stronie pasa startowego położone jest kotwicowisko, niestety, niezbyt dobrze osłonięte od wiatrów zachodnich.
Jak wszędzie, tak i tutaj, spotykamy oczywiście Polaków, którzy znaleźli zatrudnienie na statkach obcych bander. Poznajemy między innymi mechaników ze stojącego obok "oceanografa" "Ocean Boomer", który bardzo niedawno prowadził prace na wraku słynnego "Titanica".

Zwiedzając miasto i jego okolice, na każdym kroku widzi się zabytki i relikty historii, tej dawnej i najnowszej. Nadbrzeżne forty z działami wycelowanymi w stronę morza, podziemne miasto wydrążonych w skalach komór i korytarzy, stocznie i doki, gdzie remontowano okręty uszkodzone podczas bitew morskich, pomniki, zabytkowe budowle, cmentarze... i polski epizod z okresu II wojny światowej.
Dnia 4 lipca 1943 roku generał Władysław Sikorski, premier i naczelny wódz Polskich Sił Zbrojnych, startował stąd w powrotną podróż do Londynu. O godzinie 23.07, przy dobrej pogodzie, czterosilnikowy Liberator, mimo pracujących silników, runął do morza. Tylko pilot zdołał się uratować. Trumny gen. Sikorskiego i jego szefa sztabu, gen. Klimeckiego, okryte polskimi flagami zostały złożone w katedrze St. Mary The Crowned i stąd z pełnymi honorami wojskowymi przewiezione na cmentarz lotników polskich w Newark pod Londynem. Okoliczności, w jakich doszło do wypadku, pozostają nadal nie do końca wyjaśnione. 17 września 1993 roku prochy generała spoczęły na Wawelu.
W ostatnim dniu postoju odnajduję u podnóża północno-wschodniego urwiska Skały Gibraltarskiej skromny pomnik upamiętniający tę tragedię, a w katedrze marmurową tablicę odsłoniętą w dniu 5 maja 1988 roku. W świątyni nie ma zwiedzających, tylko kościelny porządkuje otoczenie ołtarza. Proszę o zgodę na odegranie przy tablicy polskiego hymnu. Maleńkie organki, wspaniała akustyka. Może i w innym rejsie polscy żeglarze złożą tu kwiaty?

Gibraltar
To niewielka (6,5 km2) brytyjska posiadłość, której większą część stanowi, zbudowana z wapieni jurajskich, Skata Gibraltarska (426 m n.p.m.), jeden z legendarnych Słupów Herkulesa. Dzieje tego strategicznego miejsca były niezwykle burzliwe. Do osłoniętej zatoki, głęboko wciętej w ląd, zawijały statki Fenicjan. Później pojawili się tu Rzymianie i z tamtego okresu pochodzi pierwszy opis Skały sporządzony przez Pomponiusa Mela. W 711 r. właśnie tutaj rozpoczęła się pod wodzą Tarika Ibn Zeyada muzułmańska inwazja na Półwysep Iberyjski i Jebel Tarik - Góra Tarika to nic innego jak współczesny Gibraltar! W połowie XV w. miejsce to opanowane zostało przez Hiszpanów, a na początku XVIII w. znalazło się ostatecznie pod panowaniem brytyjskim. W roku 2004 minęło 300 lat od tego wydarzenia.
Jest jeszcze jeden niezmiernie ważny fakt dotyczący obecności ludzi na Gibraltarze. W 1848 r. u podnóża północnych urwisk Skały odkryto czaszkę człowieka kopalnego, kobiety. Mimo że dopiero osiem lat później identyczną czaszkę wykopano w Dolinie Meander, znalezisko nazwano człowiekiem neandertalskim zamiast gibraltarskim. Dlaczego? Spory uczonych trwają...

Maciej Krzeptowski


wróć